06-01-2010
Krzyk przestrzeni

Dyskusja na temat uregulowania obecności reklamy zewnętrznej w przestrzeni publicznej, która w zeszłym roku przetoczyła się przez media, obecnie chyba nieco przycichła. Nie próżnuje na szczęście stowarzyszenie Miasto Moje a w Nim. Stanowisko zajmują też największe firmy branży, zrzeszone w Izbie Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej.

Kiedy przechodzę codziennie obok reklamy umieszczonej w centrum Krakowa, przychodzi mi do głowy refleksja: czy największej szkody nie wyrządzają drobni reklamodawcy, z małych i średnich firm, tzw. drobnica? Przykładem – instalacja umieszczona na starym samochodzie dostawczym stojącym obok reklamowanego hotelu, w zabytkowej części miasta, między Kazimierzem a starym cmentarzem żydowskim. W ciągu dnia nie wyróżnia się szczególnie, ale po zapadnięciu zmroku i podświetleniu tworzy tandetny klimat, przypominający głęboką rumuńską prowincję i przydrożne bary, które mijałem w czasie tegorocznego urlopu.

img_02531

2 Responses to “Krzyk przestrzeni” »»

  1. Komentarz by Dzieciak | 01-07-2010 at 14:57

    Mój Boże, byłem w Krakowie tylko kilka razy, i zawsze urzekało mnie, że staracie się dbać o centrum, o ile pamiętam architekt miejski lub konserwator zabytków, ma u Was nawet prawo domagać się indetyczności szyldów na starówce - nierealne marzenie w każdym innym mieście - , a tu nagle taki cudak. Dopóki się nie wczytałem byłem pewien, że to z jakiejś wycieczki do Łodzi, względnie do W-wy.
    Wyrazy współczucia.

  2. Komentarz by Jakub Mueller | 01-21-2010 at 13:10

    W Krakowie dobrze układa się współpraca z właścicielami kamienic w centrum miasta. Architekt miejski (lub konserwator zabytków - nie pamiętam dokładnie), poświęcił dużo czasów na “pracę u podstaw”: osobiście odwiedzał właścicieli najbardziej eksponowanych budynków, skutecznie przekonując do dbałości o wygląd przestrzeni miejskiej i niewywieszanie na fasadach byle czego. Powyższy przykład instalacji samochodowej to niestety drobnica z którą bardzo trudno walczyć.

Odpowiedz »»