Bardzo dziwne reklamy
Zawieśmy na moment dyskusje o skuteczności i zanurzmy się w świat sztuki filmowej i odjechanych pomysłów, które od czasu do czasu można odnaleźć w reklamie. Dziwaczne kreacje mają wielkie szanse wykreować kultowe postacie i powiedzonka, ale są też najbardziej ryzykowne. Przerost formy nad treścią, promowanie twórców, a nie marki, czysty buzz zamiast prawdziwego brandingu – to najczęstsze zarzuty. Może i racja, ale cóż poradzić na to, że świetnie się takie filmy ogląda? Oto mój ulubiony spot z tej kategorii, małe arcydzieło Jonathana Glazera „Dreamer”:
Piękna rzecz, choć pewnie nie wszystkim się spodoba jej specyficzny nastrój. A jeśli jednak się spodobał, mogę polecić prawie wszystkie produkcje Glazera, w tym słynny film dla Stella Artois.
Mistrzostwem absurdu jest krótki spot batoników Starburst – dla jednych genialny, dla innych idiotyczny. Zdaje się, że nikt go do tej pory w „Marketingu przy Kawie” nie opisał, choć wypadałoby. Bo nie jest to do końca normalna reklama:
Prześmieszne, owszem, ale czy to spot reklamowy czy raczej postmodernistyczna gierka? Jakieś przesłanie, które można powiązać z produktem czy marką? Ale fakt, że jako wiral filmik radzi sobie w Sieci wspaniale.
Rzadko bo rzadko, ale czasami rozbudowane, surrealistyczne obrazy mają przełożenie na wartości marki. Działają tym mocniej, im bardziej zaskakująca jest puenta. Zgadnijcie przed końcem filmu, o co chodzi o tej reklamie Farmer’s Insurance. A swoją drogą zauważcie, jak często w kulturze anglosaskiej w momentach z pogranicza horroru i baśni pojawia się królik. Wpływ „Alicji w krainie czarów”?
Ładne i z sensem – więc może jednak się da?






