Wyjdź z YouTube
Rewelacyjny pomysł na wykorzystanie znanego wszystkim interfejsu YouTube w akcji propagującej oddawanie krwi. Idea z gatunku „Dlaczego ja na to nie wpadłem?”. Do obejrzenia i zastanowienia się na stronie 5segons.com.
agencja: minnim
Rewelacyjny pomysł na wykorzystanie znanego wszystkim interfejsu YouTube w akcji propagującej oddawanie krwi. Idea z gatunku „Dlaczego ja na to nie wpadłem?”. Do obejrzenia i zastanowienia się na stronie 5segons.com.
agencja: minnim
Czy kobieta w ciąży może nosić seksowną bieliznę? Nowozelandzka firma Breastmates odpowiedziała twierdząco, wprowadzając na rynek bieliznę z linii Hot Milk. Katalog wysłany do 780 potencjalnych klientek, których dane znajdowały się w bazie firmy, wywołał spore kontrowersje. Część kobiet zarzuciła reklamom „zbytnią dosłowność”, padły nawet stwierdzenia, że to „miękkie porno”. Według przedstawicieli koncernu chodziło wyłącznie o powiedzenie przysżłym mamom: „Również w ciąży możesz czuć sie atrakcyjna”. Miejscowa instytucja stojąca na straży standardów etycznych w reklamie, Advertising Standards Authority uznała, że reklama nie przekracza granic dobrego smaku.
Latem mniej czasu przeznaczamy na Internet, częściej przebywamy na świeżym, ostatnio dość mokrym na północy powietrzu, za to upalnym na południu Polski. Co zatem możemy w deszczu zobaczyć na przykład w takim Trójmieście (zanim zacznie się Jarmark św. Dominika)?
Po pierwsze, Always pozwoli posiedzieć. Możemy natrafić na „babską brykę” albo rikszę czy fotel przygotowane specjalnie dla pań przez Procter&Gamble, producenta tych podpasek. Oczywiście wszystko w pastelowych błękitach i higienicznej bieli. Jest jeszcze kino Always, wyświetlające bezpłatnie „kobiece hity”. “Nad morzem” oraz “kobiece” – na pewno powinien pojawić się film „Przełamując fale” Larsa von Triera.
Pozostając przy tematyce kobiecej – aż do Gdyni trzeba się udać, aby porozmawiać z Panią Eksperyment, rodzajem chatbota, który zamontowany w specjalnym kiosku multimedialnym, sam potrafi zaczepić przechodnia i zagaić rozmowę. Trochę mało kobiecy z wyglądu, oby nie podzielił losu Fredzi Phi-Phi, której płeć do dziś pozostaje zagadką.
W Trójmieście również, tyle że nocą (już po wizycie u Pani Eksperyment i w kinie Always) można natknąć się na promocję Ballantine’s – plakaty i fotoplastykony w wybranych klubach. Tu nie chodzi o masowe budowanie wizerunku, a o tych kilku bywalców (lub bywalczyń) więcej, którzy chcieliby spojrzeć na świat zza mgły tego trunku.
27 lipca mogli oni również w Gdańsku przetestować jazdę po pijanemu. Na gokartach, które zostały tak przekonstuowane, że mogły reagować z opóźnieniem na zabiegi kierowcy, utrudniając prawidłową jazdę po torze. Ciekawe, jak sprawowały się w deszczu, jeśli jeszcze na dodatek chętni wciąż mieli w pamięci wieczory z fotoplastykonem Ballantine’s.
A co na południu? Nie trzeba już specjalnie podróżować do Krakowa, jego rynek powstaje właśnie w Second Life. To dość istotna informacja dla znudzonych ciągłymi wypadami do tego grodu. Może teraz wystarczy picie do monitora w trakcie przechadzki po wirtualnym Rynku? Ostatecznie można jeszcze porozmawiać jeśli nie z Panią Eksperyment, to jakimś innym chatbotem, których coraz więcej także w polskim Internecie.
Czerwony dywan, elegancko ubrana obsługa… jednym słowem luksus. Na tych skojarzeniach oparto niestandardową akcję marketingową kuwejckiej sieci stacji benzynowych Q8, promującej się na rynku europejskim w segmencie premium. Pomysł zabawny i wart uwagi.
źródło: Marketing Alternatiff
Były już reklamy udające, że nimi nie są, były reklamy samodemaskujące się, są też i takie, których fabuły nie są „tymi prawdziwymi i ostatecznymi”, ale jedynie projekcjami fantazji wymyślających je osób. Zwłaszcza ostatnio odbiorcy zaczęli doceniać marki z poczuciem humoru i dystansem do samych siebie. Na tym pomyśle bazuje nie tak dawny spot Lecha, z podobnej konwencji skorzystał też Budweiser, choć do realizacji użyto znacznie prostszych i tańszych środków. Dwaj kreatywni dyskutują o swoich pomysłach na reklamy piwa - o człowieku pozbawionym kubków smakowych, który chciał zostać browarmistrzem, o facetach w stringach w spocie dla kobiet oraz o Jasiu Butelce z otwieraczami zamiast dłoni.
Marketing wirusowy wychodzi z wieku niemowlęcego, o czym świadczy istnienie klasyków gatunku, takich jak połączenie mentosów z coca-colą, znane jako Diet Coke & Mentos Experiments. Wyraźną i zamierzoną inspirację widać w nowym viralu Carlsberga:
Czy reklama filmów animowanych może zostać zakazana w kraju liberalnej demokracji?
Okazuje się, że tak. Spot reklamuje kompilacje satyrycznych filmów animowanych 2DTV, emitowanych w brytyjskiej telewizji ITV. Jak każda brytyjska reklama, także i ta musiała uzyskać akceptację Broadcast Advertising Clearance Centre. Komisja zaś stwierdziła, że spot ma charakter obraźliwy, a wizerunek jego głównego bohatera – uwaga! – został wykorzystany bez jego zgody - po czym zakazała emisji reklamy. Postanowienie to wywołało wiele kontrowersji i dyskusji o wolności słowa.Zwracano uwagę, że choć twórcy 2DTV nie pałają miłością do obecnego prezydenta USA, naśmiewają się ze wszystkich bez wyjątku: z Tony’ego Blaira, królowej Elżbiety, a nawet z angielskiej drużyny piłkarskiej (na przykład w skeczu o Michaelu Owenie, polecamy!). Trudno się nie zgodzić, że George Bush stanowi wdzięczny cel ataków, ale żarty 2DTV nie spadają poniżej poziomu wyznaczonego przez setki ciągle pojawiających się w prasie rysunków czy nawet popularnych dowcipów (no, może z wyjątkiem tego odcinka). Poniżej dłuższy materiał o całej sprawie.
Polskie społeczeństwo zawsze cechowała zdolność do samoorganizowania się w ekstremalnie trudnych warunkach. Bez zaborcy czy okupanta na karku wychodziło nam to znacznie gorzej. A przecież wspólne działania we wspólnym celu promował już Onufry Zagłoba ciągle żywym zawołaniem „Kupą, Mości Panowie!”, w ubiegłym wieku posługiwano się zaś mniej dziś popularnym sloganem „Społem”. Po latach polski biznes sięga wreszcie do pięknych tradycji – a może po prostu nie ma innego wyjścia. Zadanie tym prostsze, że dzięki telefonii komórkowej i Internetowi jesteśmy połączeni w jeden organizm ściślej, niż nam się wydaje.
W każdej sekundzie czytania tego tekstu przychody z eksportu polskiej wódki zwiększają się o 725 złotych – przynajmniej według danych podawanych przez nowy serwis Stowarzyszenia Wódka Polska. Najważniejsze rzecz jasna są tu nie ciekawostki, ale sam fakt, że po latach narzekań na brak wystarczającej promocji producentom najważniejszych polskich marek nareszcie udało się przemówić wspólnym głosem. To, że można w imię wspólnego interesu połączyć siły pokazuje też inicjatywa znacznie liczniejszej grupy podmiotów i to na Podhalu.
Wspólnotowy aspekt – choć innego rodzaju – kluczowy jest również w projekcie Google, które uruchomiło Polskie Forum Pomocy AdWords. Forum ma umożliwić wymianę wiedzy i doświadczeń oraz wzajemną pomoc między coraz liczniejszymi użytkownikami programu Google AdWords.
Konkurs na fotografię najciekawszej wakacyjnej akcji marketingowej przenika wprawdzie duch rywalizacji, ale sam pomysł zahacza o ideę treści tworzonej przez samego użytkownika. Siłą Web 2.0 jest ogromna ilość i różnorodność oddolnych inicjatyw, problemem ich jakość i celowość. User Generated Content będzie tematem kolejnego seminarium z cyklu „Rewolucja w komunikacji”. Eksperci spróbują odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tysiące osób w Internecie tworzą społeczności nie zajmujące się niczym istotnym oraz co skłania ich do publikacji swoich – powiedzmy to – nierzadko koszmarnych zdjęć w sieci.
Wiedzy nigdy za wiele, ale ostateczne pytanie dla biznesu brzmi nie „Na czym to polega i jak funkcjonuje?”, ale „Jak to wykorzystać?”. Jak zwykle życie samo dostarcza nam praktycznych przykładów – Interia.pl postanowiła uruchomić serwis Interia360, w którym artykuły publikować mają rzesze nieprofesjonalnych dziennikarzy-użytkowników. Idea interesująca, pytanie tylko, czy będzie to prawdziwy serwis w duchu dziennikarstwa obywatelskiego, czy też jedynie dostarczyciel bezpłatnych materiałów macierzystemu portalowi?
Content, choć niekoniecznie user generated, wcale nie jest pojęciem ograniczonym do sieci internetowej. Nowa technologia pozwala na automatyczną konwersję dowolnego serwisu WWW do formatu mobilnego. Jeśli więc ktoś dla jakości wypoczynku nie zabrał na wakacje swojego laptopa, znów łatwo może wpaść w sidłach nałogu, bo trudno przecież pozbyć się komórki.
A będzie coraz trudniej, bowiem sieć – jeśli dokonać małej analizy językowej – oznacza coś co nas łączy, ale i oplata jednocześnie. Nie powinniśmy być zdziwieni jeśli na plaży pojawią się nie tylko ratownicy i sprzedawcy lodów, ale także ekipy techników gotowych za darmo naprawić nasz sprzęt elektroniczny. Ot, znak czasu.
W ramach kampanii społecznej mającej zwrócić publiczną uwagę na problem samobójstw agencja Saatchi & Saatchi Suisse przeprowadziła ciekawą akcję z gatunku guerilla marketing. Pytanie „Masz ochotę na ostatni skok?” i adres strony internetowej www.stopsuicide.ch umieszczono na szczycie wieży używanej przez amatorów skoków do basenu.
źródło: Marketing Alternatiff
Dziennik.pl poinformował niedawno o koszmarnych warunkach, w jakich mieszkają Polacy w Szkocji (artykuł dostępy tutaj). Gazeta przypomina popularny w ojczyźnie whisky dowcip o tym, że Polacy doskonale radzą sobie na niewielkiej przestrzeni, bo wykorzystują żaluzje w oknach jako łóżka piętrowe. Teraz żart ten nabrał innego wymiaru. Być może to stało się inspiracją dla nowej reklamy sieci IKEA…