Archiwum: maj, 2007


Sztuka i inżynieria Theo Jansena

31-05-2007 | 2 Komentarzy »

Theo Jansen jest holenderskim artystą, który od kilkunastu lat zajmuje się rzeźbą kinetyczną. Buduje niezwykłe i niepraktyczne konstrukcje poruszane siłą wiatru, łącząc sztukę jako taką ze sztuką inżynierii. Więcej informacji na temat jego twórczości można znaleźć na stronie strandbeest.com. W zasadzie siła prezentowanej poniżej reklamy BMW polega jedynie na tym, że zrobiono sugestywny film o artyście, którego idee dokładnie pasują do wizerunku, na jakim zależy firmie motoryzacyjnej. Zachwycające i inspirujące.

Rozmiar ma znaczenie

30-05-2007 | Skomentuj »

Reklamę Samsunga obejrzało w Internecie już kilkadziesiąt tysięcy osób. W przeciwieństwie do większości virali nie jest związana z seksem, szokująca, nie wygląda też jak amatorskie nagranie (np. spot Quicksilver). Istotą poniższej reklamy jest atrakcyjność wizualna. Zwolnione tempo przypomina atmosferę filmów przyrodniczych.

Reklama nie dla sercowców

29-05-2007 | Skomentuj »

Z pewnością wszyscy znają tę reklamę producenta napojów kofeinowych K-fee:

Agencja Jung von Matt z Hamburga przygotowała kilka innych filmów opartych na tym samym pomyśle. Zazwyczaj w takich przypadkach w nieskończoność powtarza się sprawdzony schemat, co - jeśli chodzi o tę serię - grozi zupełnym wyeliminowaniem kluczowego efektu zaskoczenia. A jednak - najnowsze spoty wciąż bazują na podstawowej idei, lecz rozwijają ją w bardzo niespodziewanym kierunku.

Przeciętna doskonałość

28-05-2007 | Skomentuj »

Dzieci byle co nie bawi. Dziesięciolatki czerpią wiedzę o świecie, dyskutując na temat ostatnich odcinków „Włatców Móch”, młodsze oglądają wątpliwe moralnie Teletubisie… Jak do takiego „przeciętnego” malucha dotrzeć?

Najprostszą metodą jest prowokowanie do wygłupów. W tym kierunku poszedł producent Zozoli, dodając do nich „vrzepki” – głupie komentarze (autorstwa samych zainteresowanych), które można rzepem przykleić do ubrania kolegi, koleżanki. Można też zachwycić naszych najmłodszych zabawnymi dialogami w wykonaniu M&M’sów naklejonych na autobusy.

Czują Państwo jednak, że to jeszcze nie to. Właściwą drogę do młodych serc odnajdzie na pewno Polskie Radio Wrocław, wysadzając na Dzień Dziecka wieżowiec we Wrocławiu. Najpierw będzie spektakularny pożar na wysokościach, potem głośny koncert IRA, na koniec – wyburzenie. To lepsze niż byle fajerwerki.

Wracając do Teletubisiów: nawet w anglojęzycznej Wikipedii posądzany przez Ewę Sowińską bohater jest tam „unofficially” określany mianem „gay icon”.

W nieco starszym gronie, ale promującym podobną orientację, rozdano zaś nagrody dla tych przedsiębiorstw, które doceniają gejów i lesbijki jako pracowników i konsumentów. Oczywiście w tym gronie nie było Teletubisiów, za to znalazła się Coca-Cola Poland z marką Burn.

Stowarzyszenie Agencji Reklamy zabrało głos w sprawie kampanii Play, tej mieszanki popularnych wyobrażeń o hedonistycznych rozrywkach znudzonych dekadentów. Z jej wyjaśnień wynika, że w reklamie brane jest pod uwagę zdanie przeciętnego konsumenta i to on właśnie nadaje ton w tej dziedzinie – w przeciwnym wypadku nie zwróciłby przecież uwagi na produkt… Niektórzy wprawdzie powątpiewają, czy taki abstrakt jak „statystyczny Kowalski” istnieje, bez niego jednak trudno byłoby znaleźć uzasadnienie dla bardzo wielu „kreacji” obecnych w naszych mediach.

Podsumowując – przeciętny najmłodszy Kowalski uwielbia wygłupy w szkole, starszy – spektakularne fajerwerki, a przeciętny gej Kowalski – napój, w którego reklamie pokaże się mu, że to specjalnie dla niego. A reklamy Play? Może popełniły najcięższy grzech reklamy i chciały trafić do nieprzeciętnego konsumenta?

Podprogowo - przypadkowo

27-05-2007 | Skomentuj »

Czarna legenda przekazu podprogowego to jedno z największych nieporozumień w świecie reklamy. W świetle badań psychologów wiemy już, że przekaz poniżej progu świadomości istnieje, ale jego oddziaływanie jest zbyt słabe, aby skłonić nas np. do zakupu produktu. Bardziej praktyczna jest natomiast tzw. reklama subliminalna, czyli działająca na peryferiach świadomości lub pola widzenia. Przykładem tej techniki mogłaby być reklama Chevroleta w jednej z gazet. Nad modelem auta, w lewym górnym rogu zdjęcia można zauważyć metalowe obręcze układające się w logo… Audi. Chevrolet i Audi to konkurencyjne marki, co dowodzi dwóch rzeczy: po pierwsze zatwierdzający reklamę brand manager Chevroleta pokpił sprawę i nie zauważył znaku konkurencji, po drugie obserwujemy rzadki przykład niezamierzonej reklamy peryferycznej.

sub.jpg

A to coś dla tych, którzy nie wierzą w przekaz subliminalny:

Kamasutra na desce

24-05-2007 | 1 Komentarz »

O reklamach balansujących na granicy erotyki i pornografii pisaliśmy mnóstwo razy. Temat rzecz jasna nie ma i nie będzie mieć końca. Tym razem dzieło agencji The Furnace dla australijskiego producenta „cienkich, lekkich i ciepłych” kostiumów dla surferów. Nie do końca wiadomo, jak po takiej kampanii ma się wizerunek marki i inne podobne drobiazgi, ale sukces w Sieci, co zresztą zrozumiałe, gwarantowany.

070524132945_radiator11.jpg

070524133035_radiator2.jpg

070524132755_radiator3.jpg

070524133118_radiator4.jpg

Premier w podróży poślubnej

23-05-2007 | Skomentuj »

Ryanair konsekwentnie buduje wizerunek, opierając się na kontrowersyjnej reklamie. Widzieliśmy już przekazy atakujące konkurencję, tym razem zaś bohaterem stał się premier Jarosław Kaczyński i jego partyjna… koleżanka, posłanka Jolanta Szczypińska. O reakcji samych zainteresowanych można przeczytać tutaj

premier.jpg

Dwie minuty

23-05-2007 | Skomentuj »

2007-05-23

Oto całkiem zabawna reklama zup Heinza, spożywczego giganta słynącego z oryginalnych reklam i posunięć marketingowych (zob. L.Grońska, 10 wskazówek, jak sprzedawać, “MpK-T”, nr 0, 28-04-2003). W przypadku zup do podgrzania w mikrofalówce ważne jest, że potrzeba na to tylko dwóch minut. Humoru, który jest podstawą tego spotu, użyto zgodnie z zasadami psychologii reklamy - produkt eksponowany jest bez niepotrzebnego „błaznowania”.

Prawdziwy kapitał

21-05-2007 | Skomentuj »

Klienci to największy kapitał firmy, twierdzi Don Peppers. Kapitał zaś powinien pracować, nie może ot tak bezczynnie leżeć, jak talenty zakopane w ziemi. Trzeba zatem zagonić klientów do pracy, niech zdejmą kilka pozycji kosztowych z budżetu marketingowego. Niech zaprojektują lody, wymyślą zakończenie piosenki, niech trochę popracują nad przyjaciółmi, aby też zadbali o swoje sztuczne szczęki.

Ta ostatnia akcja warta jest szczególnej uwagi, gdyż dowodzi, że marketing szeptany sprawdza się nie tylko wśród młodych. W branży farmaceutycznej nie wystarcza już aptekarz, przyszła kolej na „Goździkowe”. W Polsce, gdzie istotną rolę odgrywa osobiste polecenie i własne doświadczenie, a na dodatek rozmowy o bolączkach i schorzeniach odgrywają niepoślednią rolę w życiu społecznym, ten rodzaj marketingu ma przed sobą świetlaną przyszłość.

W kontekście marketingu szeptanego prowokowane demonstracje nie wyglądają już tak atrakcyjnie. Oczywiście z punktu widzenia mediów jest odwrotnie, spotkania Klubów Seniora nie wygrają z głośnym pochodem. Tu zaś media stają się dobrym rozsadnikiem informacji, przekazując slogany z transparentów szerszej publiczności.

Podobnie powinno stać się z inną ciekawą akcją, w której za dobrowolne golenie w ciężarówce firma odda pieniądze na zbożny cel. Dlatego jeśli do miasta zawita truck akcji „Pospolite golenie”, koniecznie trzeba skorzystać. Lokalne media z pewnością powiadomią o wizycie.

Prowokowanie „największego kapitału firmy” może zawierać element ryzyka. Co się stanie, gdy informatykowi prześlemy młotek? W najlepszym razie, grożąc nim, każe nam naprawić nasz własny komputer (w ten sposób my wejdziemy do grona prosumentów, a on stanie w awangardzie tego trendu). A jeśli w przypływie szału zachowa się jak luddysta XXI wieku i zaatakuje serwer firmowy?

Pamiętajmy! Gdy nasza grupa docelowa jest przepracowana, kapryśna i sfrustrowana, niech lepiej układa piosenki. Nawet Play to dla niej zbyt wiele.

Bardzo duże zabawki

21-05-2007 | Skomentuj »

Gdzie najlepiej reklamować zabawki? Oczywiście tam, gdzie dzieci spędzają czas z rodzicami, a więc w centrum handlowym. Pomysł Campaign Agency był prosty: aktorów przebranych za „wielkie zabawki” ustawiono przed sklepami reklamowanej sieci Target. Do kostiumów przytwierdzono imitacje dłoni, które sprawiają wrażenie, jakby kierowały aktorami.

toys1.jpg

toys2.jpg

toys3.jpg