Archiwum: listopad, 2006


Sześć stóp po ziemią

30-11-2006 | Skomentuj »

Kampania społeczna nazywana także marketingiem idei musi przykuwać uwagę odbiorcy, być impulsem do chwili refleksji (zob. B.Karaś, Skóra nęci, “MpK-A”, nr 71, 8.07.2004)

Poniższe zdjęcie jest dość uniwersalne. Można je uznać zarówno za reklamę serialu „Sześć stóp pod ziemią” jak i pomysłową formę reklamy społecznie zaangażowanej. Przerwa na papierosa (w czasie której prawdopodobnie widzimy bohaterów zdjęcia) do dla palaczy nie tylko czas dostarczenia organizmowi świeżej porcji nikotyny,. To także możliwość chwilowej ucieczki od kolejnego zarozumiałego klienta, setnego wysłanego e-maila etc. O tym, że po latach takich „papierosowych” przerw można być już na zawsze wolnym od obowiązków zawodowych i wszystkich innych także, nikt nie myśli.

xx.jpg

Podniebne narciarstwo

30-11-2006 | Skomentuj »

Zbliżający się wielkimi krokami sezon narciarski powoduje, że wszyscy miłośnicy „białego szaleństwa” nerwowo kalkulują budżet jaki mogą przeznaczyć na zakup nowego sprzętu. Kreacja Wieden+ Kennedy Amsterdam pozornie nie jest nowatorska jeśli chodzi o samą koncepcję. Istotny jest element wizualny, reklama Nike’a przykuwa uwagę nawet wśród setek innych atakujących nas każdego dnia. Narty Carvingowe pozwalają nawet początkującym na szybki slalom, ale ślizg z energią widoczną na poniższych zdjęciach mało komu się uda…

narty1nike.jpg

narty2nike.jpg

agencja: Wieden + Kennedy Amsterdam

Lateksowy koniec świata?

30-11-2006 | Skomentuj »

Francuzi od zawsze mieli opinię nacji wyjątkowo zainteresowanej seksem i wszystkim co z nim związane. Stereotypy stereotypami, ale nawet reklama z tego kraju wieszczy koniec świata spowodowany zanikiem prokreacji. Wydatnie pomaga w tym prezerwatywa firmy Manix. Oto widzimy mężczyznę który zastanawia się nad kupnem wspomnianego produktu. Przychodzących mu do głowy konsekwencji tego zakupu nie powstydziliby się nawet twórcy nieśmiertelnej „Seksmisji”.

Paparazzi czyhają wszędzie

29-11-2006 | Skomentuj »

Jak na razie to nie koszmar wielu gwiazdy, a jedynie argentyńska reklama z kategorii marketingu partyzanckiego. Magazyn „Paparazzi” z okazji piątych urodzin wraz z agencją reklamową Publicis Grafitti przygotował nietypową kampanię. Na parkingach największych nocnych klubów Buenos Aires pojawiły się samochody z realistycznie wyglądającymi makietami przedstawiającymi argentyńskich celebrities w chwili „nakrycia” przez reportera w trakcie samochodowej schadzki.

paparazzi.jpg

źródło: www.lent.com

Lego, zdjęcia i prawdziwa budowa

29-11-2006 | Skomentuj »

Przykładami pomysłowego wykorzystania zdjęć w reklamie są kreacje firmy Lego. Każde dziecko lubi bawić się klockami stawiając konstrukcje, które rodzi dziecięca wyobraźnia. Jeśli prawdą jest, że nawet jako dorośli w głębi pozostajemy dziećmi, nie dziwi połączenie realnej „dorosłej” budowy i klocków Lego. Dzieci fascynują prawdziwe „koparki” czy spychacze zauważone np. na prawdziwym placu budowy. Stąd już tylko krok do skojarzenia ich z leżącymi na półce klockami- a to zła wiadomość dla porfeli rodziców…

lego2.jpg

Drugi obraz wykorzystuje kultowe zdjęcie Charlesa C. Ebbetsa z 1932 roku, przy czym posilający się robotnicy zostali odmłodzeni o kilkanaście lat.

lego1.jpg

źródło: Advertising for peaunuts

Magia Sony Playstation

29-11-2006 | Skomentuj »

Już od kilku lat największe koncerny produkujące konsole do gier, takie jak Sony, Nintendo czy ostatnio Microsoft walczą o klientów, (zob. Wstrząsająca gra, “MpK-A”, nr 17, 15.05.2003)

Konkurencja wymusza tworzenie coraz efektowniejszych reklam. Najnowszy klip konsoli Sony Playstation 3, wprowadzonej na rynki Japonii i Stanów Zjednoczonych w listopadzie (premierę w Europie zaplanowano na wiosnę 2007), zachowuje konwencję charakterystyczną „matrixową” konwencję. O ile w pierwszym momencie nie dzieje się nic nadzwyczajnego, o tyle po kilku sekundach ukazują się nam niezwykłe wydarzenia.

Produkty męskie reklamują…kobiety

28-11-2006 | Skomentuj »

Podobno mężczyźni myślą o seksie kilkanaście razy w ciągu dnia. Reklamy pomagają im poprawić ten wynik, jako że odwołania do tej sfery życia są w nich nagminne (zob. E.Bromska, Seks sprzedaje, “MpK-T”, nr 8,) Do tego nurtu zalicza się film reklamowy producenta męskiej bielizny JBS Men’s underwear. Przewrotnie reklamowany produkt widzimy noszony przez…kobietę. Twórcy przyjęli założenie „wykorzystujemy nagość” i trzymają się go z żelazną konsekwencją- zresztą czy któryś z nas zaprzeczy końcowemu stwierdzeniu?

„Gdzie jest twoje dziecko” czyli imitacje ku przestrodze

28-11-2006 | Skomentuj »

Kilka miesięcy temu pisaliśmy o szokującej kampanii społecznej popularyzującej udzielanie pierwszej pomocy (zob. G.Molitorys, Help me!, “MpK-A”, nr 168, 26.09.2006)

Kolejna akcja, której celem jest zwrócenie naszej uwagi na ważny społecznie cel - tym razem zjawisko utonięć dzieci będących pod opieką rodziców. Przemawiająca do wyobraźni australijska koncepcja polega na umieszczeniu na dnie basenu realistycznie wyglądającej naklejki, która z daleka imituje leżącego na dnie basenu chłopca, z hasłem „Gdzie twoje dziecko?”.

wheresyourchild.jpg

źródło: www.lifesavingwa.com.au

Pachnąca edukacja

28-11-2006 | Skomentuj »

O tym, że zapach chleba i kawy pobudza do zakupów wie chyba każdy. Ostry, apetyczny zapach kebabu albo pieczonego kurczaka również potrafi zniewolić.

Czy zapach może prowokować do nauki? British School wierzy, że tak i postanowiła uczynić z zapachu element swojej identyfikacji – już nie wizualnej, ale „zmysłowej”, tworząc element marketingu doznań (experiential marketing). Sięganie po uwagę człowieka poprzez bardziej pierwotne zmysły niż wzrok i słuch może sprawdzić się w przenikniętym mediami świecie. Podlegają słabszej kontroli i nie poddają się łatwo refleksji. Tylko czy zapach w szkole językowej nie będzie rozpraszać?

Poza tym istnieje spore zróżnicowanie kulturowe w postrzeganiu zapachów. Jak przekonuje Henkel, w różnych częściach świata inne zapachy kojarzą się na przykład z czystością. W Norwegii i Portugalii płyny do czyszczenia pachną sosną, w Niemczech i Austrii - cytryną i pomarańczą, we Francji świeżość kojarzy się z zapachem lawendy, a w Hiszpanii i we Włoszech synonimem czystości jest zapach chloru Co ciekawe, tego typu przyzwyczajenia można jednak kształtować, a nawet więcej – podlegają one modzie.

Skoro jesteśmy już przy modzie: istnieje różnica między tym, co stare, a tym, co przestarzałe. To drugie budzi rozbawienie, podkreśla komizm sytuacji, zaś stare jeśli nie budzi jeszcze szacunku, to przynajmniej pewną nostalgię. Angielscy komicy z grupy 118118 wygląd mają wyjątkowo przestarzały i bawią nas parodiami reklam, o których oczywiście pisaliśmy. Obecnie przywołani zostali, bowiem ich celem w Wielkiej Brytanii jest promocja bezpłatnego numeru informacji o firmach, a właśnie ten sam numer przyjęła Panorama Firm oferując podobną usługę – wzbogacając żółty przekaz wizualny o dodatkowe doznania słuchowe. Może dorobimy się też kolejnej grupy wesołków w coraz zabawniejszej polskiej reklamie?

Wstydliwy temat

20-11-2006 | Skomentuj »

W rozmowach na temat Web 2.0 wypada zauważyć, że to jakiś nieokreślony projekt, bańka mydlana albo nowa chwytliwa nazwa marketingowa. Nie należy sugerować, że wiadomo, o co w tym chodzi. A już broń Boże podać jakąś definicję (która nota bene nie istnieje, jak wszyscy wiedzą). W tym nawet tkwi trochę racji, bo gdy mamy definicję, szybko okazuje się, że w jej zakres wpada coś, czego nie chcielibyśmy, a wypada coś innego. Taka zbyt krótka kołderka, spod której wystaje a to głowa, a to nogi.

Na szczęście są też inne sposoby mówienia o Web 2.0. A warto, na co wskazuje mnogość publikacji i rosnące zainteresowanie mediów tym tematem. W kwestii blogów na przykład panuje chyba zgoda powszechna: to przejaw oddolnego budowania społeczności kreującej tą drogą swój autorytet, budującej wokół siebie grono komentatorów i czytelników. Z badań agencji Edelman wynika, że spośród aktywnych bloggerów wywodzą się również aktywiści świata realnego. Ich potencjał można odpowiednio ukierunkować – z pasji społecznej na budowanie wizerunku naszej marki.

Z narzędziami ułatwiającymi laikom korzystanie z Internetu wiąże się też pojęcie webusability. Każdy zainteresowany tym zagadnieniem może pobrać z naszej witryny „Biblię Webusability” przygotowaną przez agencję Zenthropy Partners. Agencja proponuje oddanie decyzji co do kształtu serwisu samym użytkownikom, zdanie się na folksonomię oraz posługiwanie się schematami działania z popularnych programów – wszyscy je znają. Nie wolno wprawiać klienta w zakłopotanie. Wszystko ma być proste, oprócz zakładek (te powinny być zaokrąglone).

Web 2.0 wylewa się do „realu” nie tylko poprzez aktywność bloggerów, lecz również przez kampanię reklamową Merlina. Dlaczego akurat jego? Jako naśladowca Amazona korzysta z kolejnej idei definiującej Web 2.0, zwanej „długim ogonem”. Szeroka oferta dostępna poprzez Internet sprzyja zakupom niszowym. Żadna księgarnia w mieście nie jest w stanie utrzymać tak szerokiej oferty tak łatwej do wyszukania.

Polska na razie jedynie kopiuje zachodnie wzorce, jak to wyraził jeden z dyskutantów na blogu web20.pl: „Czekamy, aż kolejny nastolatek z USA wymyśli coś, aby polski 30-latek mógł to z premedytacją ukraść”. Jeśli ktoś jednak ma trafną, oryginalną ideę i sądzi, że mogłaby się sprawdzić w Internecie, może spróbować zainteresować nią e-inkubator.pl. Jest to nowy projekt finansowania rokujących nadzieję przedsięwzięć e-biznesowych.

Tych kilka wspomnianych wyżej pojęć nie wyczerpuje oczywiście sensu Web 2.0 – pokazuje, że na bieżąco powstają i rozwijają się inicjatywy, które mieszczą się swobodnie w samym centrum nowej wizji Internetu. Nawet wbrew malkontentom.