Archiwum: wrzesień, 2006


Puzzle ze złota

25-09-2006 | Skomentuj »

Żyjemy w takiej epoce, w której informacja znaczy bardzo wiele. Czasem o wiele więcej niż wiedza. Jednak sama informacja bez metod jej interpretacji na niewiele się zdaje. To zgromadzona wiedza pozwala dostrzec w prostej wiadomości element pasujący do większej całości. Wiedza jest jak sito poszukiwacza złota, pozwalające oddzielić błoto od cennego kruszcu.

Dlatego „Marketing przy Kawie” ma dział Tematy, z obszernymi opracowaniami, poradami czy wywiadami. W Aktualnościach również dodajemy komentarz do omawianych ciekawostek.

Teraz uruchomiliśmy przegląd prasy, w którym anonsujemy interesujące artykuły na tematy marketingowe z branżowej prasy światowej.

To fascynująca lektura, nie tylko o najprężniej rozwijającym się marketingu internetowym, lecz również o tradycyjnym marketingu bezpośrednim, experiential marketingu i wielu innych zagadnieniach. Nawet o najświeższych odkryciach dotyczących zachowań mężczyzny na zakupach.

Nie sporządzamy omówień (no, może dwa-trzy zdania na zachętę), nie udostępniamy oryginalnych tekstów ani tłumaczeń. Nie jesteśmy agencją monitorowania mediów. Podajemy po prostu linki do artykułów. Kto zajrzy teraz, może sięgnie jeszcze po inne artykuły z danego serwisu. Nasz przegląd ma zmobilizować do poszukiwań własnych, do samodzielnego zdobywania wiedzy.

Kiedy imperium kontratakuje

18-09-2006 | Skomentuj »

Świat pełen jest symboli i ukrytych znaczeń. Jedne z nich oddziałują z wielką siłą, stanowiąc rodzaj latarń, na które wpada się z impetem w codziennych zmaganiach z tym „imperium”. Należą do nich zarówno marki, jak i symbole narodowe czy religijne. Z uwagi na niesione bogactwo stanowią doskonały materiał dla twórców.

Do takich symboli należy choćby hejnał mariacki, oczywiście również Polska z „polskiego snu” – choć tu akurat zderzają się dwie sfery symboliczne: „polski sen” brzmi dobrze do chwili, gdy nie przypomnimy sobie znanego filmu o wielkiej czeskiej mistyfikacji marketingowej.

Są też symbole należące do świata mediów, tak zakorzenione w naszej pamięci, że aż dziw, jak późno trafiają do reklamy. Na przykład słynny gest Kozakiewicza dopiero teraz doczekał się godnej interpretacji. Kukły, manekiny od zawsze fascynowały ludzkość – od czasów Golema czy „Sklepów Cynamonowych” Schulza są czymś więcej, niż nieudanymi kopiami dzieła stworzenia. Ich powieszenie na billboardach to także coś więcej, niż prosta reklama programu telewizyjnego. Tu znaczenia mogą nawet wymknąć się twórcom.

Jest jeszcze jedna kategoria znaków: najsubtelniejsza, najtrudniejsza do odczytania, dostępna jedynie płci pięknej. W każdym geście, w każdej najzwyklejszej wypowiedzi topornego mężczyzny znajdują się niepodejrzewane przez niego pokłady znaczeń.

Zawsze gdy słucham radiowej reklamy Skody, w której mężczyzna dobrodusznie cieszy się z udanego zakupu samochodu i szczerze powiadamia żonę, że tylko z tego powodu nie kupił jej futra, wyobrażam sobie ciąg dalszy. Właściwie to nawet tysiące ciągów dalszych, z których żaden nie jest dla niego szczęśliwy. Happy end to coś, co w tej sferze znaczeń się nie zdarza.

Nie ustawajcie w zabawie

11-09-2006 | Skomentuj »

Konsumenci powinni się sami grupować, scalać i integrować. Co z tego, że segmentacja pozwala określić, kogo mamy na celowniku. Co z tego, że korzystając z marketingu bezpośredniego potrafimy dotrzeć do precyzyjnie określonego konsumenta. W przychodni u dentysty również gromadzą się pacjenci o wspólnych zainteresowaniach (przynajmniej na tę chwilę), lecz swój ból przeżywają w samotności. Wystarczy jednak ktoś chętny do pogawędki, aby ożywić całe towarzystwo. Jedni słuchają, inni zatykają uszy, wszyscy muszą zająć jakieś stanowisko.

Wprawdzie punkt wyjścia w działaniach marketingowych znajduje się w o wiele przyjemniejszym miejscu, zasada jest podobna: pobudzić do wspólnego działania, do integracji, do zabawy, aby z prostego zbioru indywiduów stworzyć społeczność współpracującą przy promocji i rozwoju produktu.

W ten nurt wpisują się wszelkie inicjatywy wykorzystania web2.0 w marketingu, jak i konkursy zakładające wirusowe wsparcie zawodników. W rzeczywistym świecie (to takie miejsce, gdzie piwo ma nie tylko wygląd, ale i smak), można integrować organizując serie elitarnych wydarzeń lub jedno spektakularne.

W nowoczesnym marketingu „show must go on”, rozrywka i zakupy mają trwać mimo wszelkich tragedii. Dał przykład prezydent Bush w jednym z przemówień po ataku na WTC, gdy namawiał Amerykanów do wzmożonej konsumpcji, aby gospodarka mogła dać odpór terrorystom.

Sto pociech

09-09-2006 | Skomentuj »

To nie kobiety rządzą światem, a dzieci. Ze swymi pragnieniami, żądaniami, swoim konsumpcjonizmem idealnie nadają się na konsumentów jutra. Muszą tylko wejść w świat prawdziwych marek, zaufać im; muszą się z nimi zaprzyjaźnić, skumplować, stworzyć prawdziwą społeczność.

Początek roku szkolnego jest jednym z tych przełomowych momentów, w których rodzice chętniej sięgają do kieszeni, a ich umysły są bardziej chłonne na marketingowe podszepty. Trzeba zaplanować kilka najbliższych miesięcy, dokonać koniecznych zakupów, znaleźć dodatkowe zajęcia… Już przed szkołami ustawiły się stoiska banków, w hipermarketach kończą się powoli kiermasze szkolne, a na skrzyżowaniach trudno opędzić się od hostess z ulotkami kursów edukacyjnych.

Dziś najwyraźniej widać, kto organizuje nam wszystkim czas: rok dzielimy zgodnie z kalendarzem uczniów, większość świąt, w tym przede wszystkim Boże Narodzenie kręci się wokół tego, czego pragną dzieci. One po prostu potrafią wymusić zainteresowanie, szczególnie zainteresowanie spełnieniem ich potrzeb. To jest ich największa siła. Są modelem idealnego konsumenta, podatnego na wpływy, o nieograniczonej ilości pragnień i bardzo rozproszonej uwadze. „Kup mi coś!” to ich bojowe zawołanie.